Recenzje

Recenzje

Brudne serca

okładka książki "BRUDNE SERCA Anny K. Kłys (wydawnictwo Wielka Litera)W mediach lokalnych Wschowy zaistniałem w 1995 roku. Już w pierwszych latach aktywności na łamach „Słowa Ziemi Wschowskiej” przyszło mi zmierzyć się z grubym tematem, który po latach trafia na pierwsze strony polskich gazet.

Chodzi o sprawę Stanisława Cichoszewskiego z Miastka w gminie Wijewo. W latach 90. nadał mi ją dziś już nieżyjący Jan Kubicki z Radomyśla, który szefował wtedy gminnej organizacji kombatanckiej. Opisywałem ją sukcesywnie, w kilku odcinkach, jak pojawiały się nowe fakty w sprawie.

Stanisław Cichoszewski pochodził z Miastka. Po zakończeniu wojny wstąpił do milicji obywatelskiej. W czasie patrolu, który 5 sierpnia 1945 roku wykonywał z porucznikiem Urzędu Bezpieczeństwa gdzieś w okolicach Mścigniewa widział jak oficer rosyjski gwałcił Niemkę. Na pomoc bezbronnej kobiecie ruszył porucznik, ale Rosjanin był silniejszy i zaczął dusić Polaka. Wtedy Cichoszewski odbezpieczył broń i strzelił. Rusek zginął na miejscu, a dla Stanisława Cichoszewskiego zaczął się czas dramatu. Najpierw próbował się ukrywać, ale niedługo, bo 31 sierpnia został aresztowany i osadzony w areszcie w Lesznie. Kilka dni później, po rozprawie, której przebieg łatwo dziś możemy sobie wyobrazić, mając na względzie, że naprzeciwko ofiary – oficera okupacyjnej armii, stał skromny milicjant z wiejskiej gminy, sąd leszczyński, obradujący w ratuszu miejskim wydał wyrok – 3,5 roku więzienia. Wkrótce potem w otoczeniu konwojentów Cichoszewski był transportowany do więzienia w Poznaniu. Krótko przez osiągnięciem celu więzień uciekł, skacząc z pociągu. Ukrywał się potem z żoną, która była w ciąży. Nie miał pomysłu na dalsze życie, świadom tego, że musi żyć poza nawiasem społeczności, w której się wychował. Pod namową kolegi 13 czerwca 1946 roku przystał do leśnych. Była to Wielkopolska Samodzielna Grupa Operacyjna WARTA, działająca na terenie powiatu wolsztyńskiego. Kierował nią „Jerzy” mieszkający we wsi Wioska pod Wolsztynem – przedwojenny oficer Wojska Polskiego, który w czasie wojny działał w AK na Lubelszczyźnie. W jej szeregach Staszek Cichoszewski zaistniał ledwie na kilkadziesiąt godzin. 15 czerwca w trakcie napadu na posterunek milicji we Włoszakowicach został ranny i aresztowany po raz drugi. Po kilku miesiącach w Wolsztynie odbyła się wyjazdowa sesja Wojskowego Sądu Rejonowego w Poznaniu. Stanisława Cichoszewskiego wyrokiem z 21 października 1946 roku skazano na karę śmierci. Podejmowano próby weryfikacji wyroku, ale ani Naczelny Sąd Wojskowy, ani Prezydent Bierut nie zmienili go. 9 grudnia 1946 roku o godzinie 11.30 w lesie koło wsi Gądki pod Kurnikiem wyrok wykonano.

Po zmianie systemu w Polsce, na początku lat 90. starania o rehabilitację Stanisława Cichoszewskiego podjęła jego żona Irena. Niestety zmarła na kilka dni przed nadejściem odpowiedzi z sądu. Wątek rehabilitacji wijewianina zainteresował wtedy grupę lokalnych kombatantów z Janem Kubickim i Alojzym Jonem na czele. „Uruchomienie” przez nich Rzecznika Praw Obywatelskich dało efekt w postaci uznania w styczniu 1998 roku za nieważny wyrok byłego Wojskowego Sądu Rejonowego w Poznaniu. Po zakończeniu procedury prawnej Związek Kombatantów RP Koło Gminne w Wijewie podjął usilne starania o odszukanie szczątków doczesnych Stanisława Cichoszewskiego. Z jego kuzynką i nadleśniczym z Nadleśnictwa Babki, J.Kubicki i A.Jon penetrowali teren w okolicach Gondek, gdzie został zastrzelony i pogrzebany. Niestety daremnie. Jedyną, możliwą formą upamiętnienia Żołnierza Wyklętego było pobranie ziemi spod Gondek, celem umieszczenia jej w symbolicznym grobie. Tak też się stało. 13 czerwca 1998 roku na cmentarzu w Brennie odprawiono ceremonię pogrzebową i złożono do grobu ziemię z Gondek. Od tego czasu społeczność lokalna gminy Wijewo ma miejsce, gdzie można zapalić świeczkę w Święto Zmarłych, Dzień Niepodległości i inne stosowne rocznice.

Kiedy już dobrze zleżała się ziemia na symbolicznym grobie w Brennie, sprawa Stanisława Cichoszewskiego trafiła na pierwsze strony polskich gazet i internetowych portali. Stało się tak za przyczyną książki poznańskiej dziennikarki radiowej i telewizyjnej Anny K. Kłys. Spod jej pióra wyszła właśnie książka pt. BRUDNE SERCA, która opisuje wątek Cichoszewskiego. Jest on kluczowym bohaterem książki, obok innego, Jana Młynarka z Rawicza, ledwie 2 lata starszego, który też został milicjantem, ale w Gondkach był już po drugiej stronie. To on był wykonawcą wyroku na Stanisławie Cichoszewskim. Niezwykłość książki polega również na tym, że jej autorka idąc tropem upatrzonej, splecionej fatalnym losem pary; bohatera i oprawcy trafia na okrutną prawdę o swoim ojcu. Dowiaduje się, że adwokata chłopów, którzy ukrywali Staszka, już wiele lat później inwigilował, prześladował i zaszczuwał jej rodzony ojciec. A ona znała go jako dyrektora lokalnego archiwum! Nie wiedziała, że jej ojciec był oficerem SB. Zupełnie niespodziewanie dramat chłopców sprzed 70 lat staje się tragedią autorki, której rozpada się rodzina.

Dodatkową rekomendacją książki BRUDNE SERCA, wydanej przez wydawnictwo Wielka Litera Sp. z o.o. z Warszawy niech będą zamieszczone na okładce wypowiedzi autorytetów.

Profesor Antoni Dudek; „Jeśli wierzysz, że poznawanie przeszłości jest zajęciem przyjemnym i bezpiecznym, to ta książka z pewnością wyprowadzi cię z błędu. A jeśli sądzisz, że od przeszłości można uciec, to powinieneś ją tym bardziej przeczytać.”

Bogdan Rymanowski: „Są w tej książce szok, łzy i cierpienie. I bardzo istotne pytania. Czy prawda jest ważniejsza niż ‘święty spokój’ najbliższych? „Brudne serca” to bezkompromisowa wyprawa w przeszłość, również własnej rodziny. Podziwiam autorkę – nie każdego stać na taką odwagę.”

 

 

 

Komentarze   

 
#5 Юрка 2014-03-02 14:10
:P Do Maria.Nic nikomu nie sugeruje.Zwycza jnie uzupełniam dane aby czytelnik miał pełen obraz osobistej tragedii pisarki. :sigh: Delikatność nie jest Twoją mocną stroną.Czytanie ze zrozumieniem chyba też.
Wyrażając swoją opinię nie obrażaj innych.Nie wkładaj w usta komentującym tego co Ty możesz mieć na myśli.To co piszesz nie dotyczy tematu, tylko Twoje emocje.Chyba przegięłaś /eś/ i naruszyłaś/eś/ normy obyczajowe.Ale to już Twoja "brocha".Czy pisząc w ten sposób wydałaś sobie złe świadectwo nie wiem.Ale,że piszesz niemerytoryczni e to widać i czuć.
 
 
#4 Andrzej 2014-02-25 07:23
Polecam:
1 MARCA - NARODOWY DZIEŃ PAMIĘCI ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH
Miejscowość: Wschowa
Miejsce: sala widowiskowa CKiR, ul. Niepodległości 1, Muzeum Ziemi Wschowskiej, Biblioteka Publiczna, ul. Plac Farny 3
Data rozpoczęcia: 28.02.2014 10:00:00
Data zakończenia: 01.03.2014 18:30:00
Organizator: CKiR Wschowa, MZW, Biblioteka Publiczna Wschowa
 
 
#3 Maria 2014-02-24 10:26
Sugerujesz ,,Jurka" to ,że jeżeli Dorocie Kani nie spodobało się życie i twórczość Anny Kłys ,bo ma ,,nieodpowiedni e urodzenie "to my też mamy ją wyłączyć z życia ,nie uznawać ,ignorować, nie czytać jej tekstów ? Powiem delikatnie jak potrafię - na razie jesteś żałosny ,ale jak nie zmienisz poglądów na to,że przeszłość rodziców i dziadków nie powinna obarczać ich potomków ,to staniesz się tym ,kim byli kiedyś funkcjonariusze niejakiego A H. Dodam,że książkę już czytam i polecam .
 
 
#2 Юрка 2014-02-23 09:15
Resortowe dziecko Anna Karolina Kłys. Studium przypadku. :sad:
http://blogmedia24.pl/node/66542
 
 
#1 hanna 2014-02-20 16:55
dzięki za rekomendację książki, z pewnością przeczytam, to losy ludzi naszej małej ojczyzny
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Ostatnie komentarze

  • profile
    http://2ndhomeblog.net: http://2ndhomeblog.net

    Czytaj więcej...

     
  • e-lusterko.pl
    Artykuł niczego sobie. Będę tu częściej

    Czytaj więcej...

     
  • Rafaello diTravelfan
    Hej ! Jestem świeżo po lekturze Twojej barwnej relacji z imprezy Kolory pustynnych ...

    Czytaj więcej...

     
  • http://signilight-
    Super artykuł! Dziękuję bardzo, na pewno wrócę.

    Czytaj więcej...

     
  • www.
    Nie do końca ze wszystkim się zgodzę, ale w gruncie rzeczy dobrze napisane i będę ...

    Czytaj więcej...

Gościmy

Odwiedza nas 92 gości oraz 0 użytkowników.

Newsletter