Indie - kolory pustynnych miast

INDIE - kolory pustynnych miast

Indie - kolory pustynnych miast

Moje kolory pustynnych miast

Chciałbym napisać, że blondynką będąc śpiewałem w Ukajali, albo z szamanem spędziłem kilka dni w amazońskiej głuszy. Niestety z Beatą Pawlikowską pomylić mnie nie sposób. Chciałbym napisać, że podziwiałem Kanadę pachnącą żywicą lub spotkałem szczęśliwych Indian wędrując dziewiczymi szlakami jak Arkady Fiedler.

Dzień IV - Z aparatem na karabiny

Widoki z "jadalni" w której jemy obiad Tego dnia wstajemy dość wcześnie. Dopiero zaczyna świtać, gdy my już grzecznie udajemy się na śniadanie. Skoro jednak mamy zaległości w zwiedzaniu to nie ma innego wyjścia. Nastroje w grupie dopisują. Widok przedstawicieli grupy imprezującej nasuwa mi na myśl podejrzenie, że ich zapasy alkoholu z Polski są chyba niewyczerpywalne.

Dzień I - Warszawa-Stambuł-Delhi. Polki wysiadły nad Afganistanem

Po kilku godzinach lądujemy w Delhi. W Polsce jest północ, a według czasu lokalnego już 4.30. Zmęczeni ale zadowoleni, że lot przebiegł bez problemu (nawet alkohol się nie skończył - jednak co większy samolot, to większa ilość butelek na pokładzie), udajemy się do odprawy paszportowej. Przestronne i wyścielone dywanami terminale lotniska robią na mnie duże wrażenie. Ze smutkiem myślę o mało reprezentacyjnym, nawet po przebudowie, Okęciu.

Dzień V - Święty włos i szachy drogowe

Mleko od świętych krów dla świętych szczurów Pobudka jest dość wczesna i naturalna. Naturalna, bo nie budzi nas telefon lub budzik a dźwięki dobiegające zza namiotu. O ile oczywiście za naturalne odgłosy można uznać rozmowę dwóch osób z grupy imprezującej. A że to członkowie tej grupy, rozszyfrować można po problemie przed jakim stanęli zaraz po pobudce. Otóż uznali, że przesadzili wieczorem z alkoholem, więc dzień trzeba zacząć od setki wódki. Podobno pomoże.

Dzień II - Delhi - W centrum uwagi

Po całym dniu podróży i niespełna czterech godzinach snu budzi nas telefon z recepcji. Czas na śniadanie i zwiedzanie Delhi. Jesteśmy strasznie ciekawi Indii i chyba tylko dlatego nie czujemy zmęczenia. Podczas śniadania zastanawiam się, czy pobiję swój zdjęciowy rekord sprzed roku, czyli 2100 zdjęć z Meksyku. To ostatni raz kiedy wątpię w Indie.

Dzień VI - W czystych sandałach po złotym forcie

Dziś cały dzień z Dżajsalmerem Zwiedzanie miasta zaczynamy nie od słynnego złotego fortu a od jeziora Gadsisar - poszerzonego sztucznie zagłębienia, będącego kiedyś ważnym zbiornikiem wody pitnej. Dziś jezioro otaczają liczne świątynie i miejsce to jest celem wielu pielgrzymów. W Indiach każde miejsce można uznać za święte i każdy powód do tego jest dobry. Oglądając znajdujące się na brzegu jeziora świątynie napotykamy bardzo ciekawą rzecz. Nie dość, że ciekawą, to jeszcze pożądaną przez ludzi na całym świecie. Mianowicie trafiamy na DUŻE SUMY.

Dzień III Droga przez mękę

To miał być wspaniały dzień. Ciekawy i intrygujący.

To miał być wspaniały odcinek. Tekst ciekawy i intrygujący.

Niestety nie będzie. I nie jest to moja wina. Absolutnie nie zbrzydło mi opisywanie tej wycieczki już po dwóch dniach podróży. Wprost przeciwnie, byłem do tego bardzo zmotywowany. Bowiem jeżeli wrażenia z lotu i zwiedzania Delhi zapisywałem na skrawkach różnych karteczek, to tego dnia rano kupiłem sobie wspaniały, bogato zdobiony zeszyt z ekologicznego papieru i postanowiłem wszystko dokładnie notować w tym zeszycie. Problem jednak był jeden, okazało się, że tego dnia nie za bardzo jest co zanotować. Ale może po kolei.

Dzień VII - Dżodhpur Rally

Widok z fortu na Błękitne Miasto W sumie to już trzeci fort zwiedzany w Indiach, jednak każdy jest inny i dzięki temu nudy nie ma. Na główny dziedziniec fortu wjeżdżamy windą, po zwiedzaniu zejdziemy z góry już normalną drogą. Pan nadzorujący windę ogłasza naszej grupie: „do windy jednorazowo wejść może 5 Amerykanów lub 7 Niemców lub 10 Europejczyków z pozostałych krajów lub 15 hindusów albo też 18 Japończyków z 36-cioma aparatami fotograficznymi”.

Ostatnie komentarze

  • profile
    http://2ndhomeblog.net: http://2ndhomeblog.net

    Czytaj więcej...

     
  • e-lusterko.pl
    Artykuł niczego sobie. Będę tu częściej

    Czytaj więcej...

     
  • Rafaello diTravelfan
    Hej ! Jestem świeżo po lekturze Twojej barwnej relacji z imprezy Kolory pustynnych ...

    Czytaj więcej...

     
  • http://signilight-
    Super artykuł! Dziękuję bardzo, na pewno wrócę.

    Czytaj więcej...

     
  • www.
    Nie do końca ze wszystkim się zgodzę, ale w gruncie rzeczy dobrze napisane i będę ...

    Czytaj więcej...

Gościmy

Odwiedza nas 110 gości oraz 0 użytkowników.

Newsletter